
Wyróżniony piosenkarz i autor tekstów Briston Maroney łączy siły z ikoną indie rocka Benem Kwellerem, aby stworzyć nowy singel „Poor Things (Feat. Ben Kweller)”, dostępny teraz za pośrednictwem Atlantic Records TUTAJ.
„Poor Things (Feat. Ben Kweller)” nadaje świeży, współpracujący spin na „Poor Things”, jedną z wielu wyróżniających się utworów zawartych w niedawno wydanym trzecim studyjnym albumie Maroneya, Jimmy, dostępne wszędzie teraz TUTAJ
"Od chwili, gdy poznałem Bristona i usłyszałem jego muzykę, wiedziałem, że będziemy wielkimi przyjaciółmi”, powiedział Ben Kweller. “Jest jednym z najlepszych w nowej generacji artystów rockowych, którzy noszą pochodnię szczerych i serdecznych piosenek, które sprawiają, że czujemy się, jakbyśmy rozmawiali ze starym przyjacielem. 'Poor things' to oda do naszej przeszłości i do odwagi poruszania się do przodu, nawet gdy kierunek jest nieoczekiwany."
JIMMY został współprodukowany przez Maroneya z Alexem Farrarem (Wednesday, MJ Lenderman, Waxahatchee), a album inspirowany psychodelicznie widzi Maroneya eksplorującego głęboką dichotomię dorastania w dwóch światach jako dziecko rozwiedzionych rodziców, jeżdżąc między duchem „niezależności” matki na wiejskim obszarze Florydy a intensywnie napiętym życiem ucznia katolickiej szkoły w Knoxville, TN, u ojca. Wyróżnienia obejmują tak głęboko osobiste, napędzane gitarą utwory jak „Real Good Swimmer,” “Pomidory”, i „Lepiej niż ty”, wszystkie połączone z oficjalnymi teledyskami dostępnymi teraz na YouTube. Jimmy został przywitany przez lawinę oklasków ze strony takich portali jak Consequence of Sound, FLOOD, Melodic Magazine, i Ones To Watch, który okrzyknął ją jako „krescendo możliwości, powieść wizualna ustawiona na muzykę, która przerwa między śmieszną wyobraźnią, głęboką introspekcją i śmiałą samoświadomością, hołd dla istnienia, dla bycia sobą… wzmożony w świadomości, głęboki w doświadczeniach, które ukształtowały piękne piosenki, ale nadal pełen jasnej ciekawości, która sprawiła, że jego muzyka była tak wspaniała na poprzednich albumach.”
Maroney — który świętował przybycie JIMMY oświetlając tłumy w całej Ameryce Północnej obok Peach Pit w ich trasie koncertowej „Long Hair, Long Life Tour”, w tym przystanki w tak słynnych miejscach jak nowojorski The Rooftop at Pier 17, sanfranciskie Bill Graham Civic Auditorium, Morrison, CO’s Red Rocks Amphitheatre i losangeleski Greek Theatre – niedawno ujawnił plany swojego 4th roczny Briston Maroney Presents: Paradise, trzydniowy festiwal zaplanowany na Nashville, TN’s ‘The Blue Room’ w dniach 5-7 listopada. Wszystkie trzy dni będą zawierać nagłówne występy Maroneya wraz z występami Eden Joel, Cameron Schmidt, Harriette, ash tuesday, Michigander i Bridey Costello. Bilety na Briston Maroney Presents: Paradise bilety na sprzedaż dziś o 10 rano (CT) TUTAJ. W celu uzyskania kompletnych informacji, proszę odwiedzić www.bristonmaroney.com/#tour
.jpeg&w=1200)
BRISTON MARONEY PRESENTS: PARADISE (4TH ANNUAL FESTIVAL)
5-7 listopada 2025
The Blue Room, Nashville, TN
NOC 1 – 5 listopada
Briston Maroney
Eden Joel
Cameron Schmidt
NOC 2 – 6 listopada
Briston Maroney
Harriette
wtorek popielcowy
NOC 3 – 7 listopada
Briston Maroney
Michigander
Bridey Costello
Połącz się z Bristonem Maroneyem:
Przynajmniej na początku, Briston Maroney nie chciał nazwać swojego eksplozywnego i angażującego trzeciego albumu JIMMY. Chciał nazwać go Jellyfish, nazwa zaczerpnięta z wiersza, który napisał, gdy miał dziewięć lat: „Jellyfish/Cały ocean/Ale nigdzie nie ma się gdzie iść”. To było rok przed tym, jak Maroney napisał swoją pierwszą piosenkę i wiele lat przed tym, zanim miał język, aby opisać to, co czuł, depresję. Ten wiersz był przełomowym momentem dla Maroneya, ponieważ nagle zrozumiał, że może używać sztuki i samoekspresji — w tym momencie poezji; przez ostatnie dwie dekady, głównie muzyki — aby pomóc zrozumieć burzę w jego umyśle, sercu i życiu. Ale Maroney ostatecznie zrozumiał, że idea meduzy była zbyt beznadziejna dla tego, co tak naprawdę dzieje się na JIMMY, cykl piosenek o szukaniu dna mentalnych, społecznych i emocjonalnych beczek i trzymaniu się wystarczająco długo, aby zrobić to, co czasem wydaje się prawdziwym arcydziełem życia: po prostu być sobą.
Rodzice Maroneya rozwiedli się, zanim skończył trzynaście lat. Jak wielu dzieci, spędził resztę swojego dzieciństwa jeżdżąc między dwoma miejscami. Z ojcem w małym i spokojnym mieście Knoxville, TN, był stosunkowo uprzywilejowany, ale pod presją, uczniem katolickiej szkoły, na którego zostały położone wielkie oczekiwania. Z matką w północnej Florydzie, krajobrazie bardziej surowym i realnym niż prawie każdy inny w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych, był otoczony ludźmi wiejskimi, którzy wydawali się nie dbać o nic poza sobą nawzajem. Zjawiali się na oyster roasts i upijali się czerwonym winem w sobotę, a następnie byli eleganccy w kościele w niedzielę rano.
Maroney nie pasował do żadnej z tych grup, naprawdę. Był chłopakiem z wiejskiego obszaru, który kochał rybołówstwo na tamach z ojcem w Knoxville, chłopakiem z miasta, uczniem katolickiej szkoły wśród mangrowców i sosny szyszkoły. Ale był przyciągany przez ducha „niezależności” Florydzjan, ludzi, którzy chcieli tylko dbać o siebie nawzajem i o siebie. Był jeden mężczyzna w szczególności — stale ubrany w dżinsowe szorty i biały T-shirt Margaritaville, czasem durag — który zwrócił uwagę Maroneya. Oczywiście, może był to czerwony szyi, ale “he was a good friend who people loved,” Maroney pamięta. Stał się inspiracją dla JIMMY, dla tych piosenek o próbach bycia niczym więcej niż sobą.
